O mnie
Nazywam się Kamil Topolewski. Na co dzień prowadzę w Wąbrzeźnie studio reklamy Underart, gdzie zajmuję się projektowaniem graficznym, identyfikacją wizualną i lokalnymi realizacjami promocyjnymi. Od lat pracuję przy historiach innych ludzi, firm i wydarzeń — tym razem postanowiłem opowiedzieć historię, której sam stałem się częścią.
Do zespołu wyprawy trafiłem trochę naturalnie, trochę z ciekawości, a trochę dlatego, że hasło „Wąbrzeźno żąda dostępu do morza” było zbyt absurdalne i zbyt kuszące, żeby przejść obok niego obojętnie. W czasie wyprawy moja rola z czasem stała się jasna: notować to, co działo się po drodze — rozmowy, sytuacje, zmęczenie, pomyłki, zachwyty i wszystkie te drobne absurdy, których nie da się zaplanować.
Pisałem zwykły dziennik w zwykłym notesie. Bez wielkiego planu, bez myśli o książce, raczej z potrzeby uchwycenia chwili, zanim rozmyje się w pamięci. Po latach okazało się, że te zapiski były czymś więcej niż tylko pamiątką z wyprawy. Stały się szkieletem opowieści, do której wróciłem z dystansem, humorem i zupełnie nowym spojrzeniem.
Tak powstała książka „Wąbrzeźno żąda dostępu do morza. Rzekami absurdów” — opowieść o wyprawie, która zaczęła się od żartu, a po latach dopłynęła znacznie dalej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.
